Wojtek:
Podczas trzydniowego pobytu Marcelinki w szpitalu odwiedzaliśmy ją codziennie, często zmieniając się w nocy. Udana operacja przyniosła pożądane skutki.
Miśka wyszła z tego cała i zdrowa, na szczęście. Wszedłem razem w lekarzem, który wręczył mi wypis, do sali.
- Już wychodzę? - zapytała ucieszona.
- Yhym. - Pauli pocałowała ją w czoło i zapięła kurtkę.
Potem rozmawialiśmy krótko z lekarzem i mogliśmy opuścić budynek. Skierowaliśmy się do samochodu i wsiedliśmy.
- Pojedziemy jeszcze do supermarketu? - zapytała Paulina. Uśmiechnąłem się i przytaknąłem.
Po zakupach wróciliśmy ostatecznie do domu. Marcelina wbiegła i w kurtce położyła się na sofie.
- Tęskniłam... - wyszeptała 3 latka.
- Za kanapą? - zaśmiałem się.
- Też! - krzyknęła łapiąc mnie i Paulina za ręce. Zbliżyła je do siebie i powiedziała - Pogódźcie się!
Spojrzałem najpierw na Pauli a potem na córkę.
- Nie jesteśmy pokłóceni...
- Jak to?
- Tak to. - odpowiedziałem.
- Ale ja chce mieć tatę i mamę przy sobie. - powiedziała z łzami w oczach.
- Córcia... - ukląkłem a ona uciekła.
- Porozmawiam z nią... - oznajmiła Paulina i poszła za Miską.
Paulina:
- Proszę, córcia, pogadajmy... - zaczęłam lecz Miska nie reagowała. Leżała zatapiając twarz w poduszce i cicho płakała. Głaskałam ją po pleckach, bo wiem, że to mogło wywołać łaskotki i śmiech. Tak też się stało.
- Mama... - śmiała się do łez. Wzięłam ją na kolana i przytuliłam.
- Będziesz z tatą? - zapytała nieśmiało.
- Kochanie, to nie takie proste. Tata ma kogoś, a ja ...
- Michała. - dokończyła za mnie. Posmutniała i zaczęła bawić się końcówkami moich włosów.
- Nie jestem z Michałem... - lekko podniosłam swoje kąciki ust.
- A ja z Anką... - usłyszałyśmy za drzwiami. Po chwili wszedł do pokoju Wojtek z kubkiem kawy.
- Widzisz? - Marcelina radośnie wykrzyczała spoglądając na mnie i tatę. - A to oznacza, że ... - poruszyła zabawnie dłońmi i uśmiechnęła się.
- Że każde z nas jest wolne ... - Wojtek uradowany przytulił się do córki. I tak siedzieliśmy wtuleni we trójkę gapiąc się na siebie. Spojrzałam błagalnym wzrokiem na Wojtka. Ten wyszczerzył się jeszcze bardziej i pocałował Miskę w czoło.
- Chodź... - chwycił córkę za rękę i sięgnął do szufladki po puzzle. Zaprosił mnie wspólnej układanki, która zajęła nam dobre 2 godziny. W międzyczasie zamówiliśmy pizze i zajadaliśmy.
Wieczorem marcelina namówiła ojca na pójście na spacer. nie udało im się zabrać mnie, gdyż pragnęłam porządnie wypocząć po całych zmaganiach minionych dni.
Wojtek:
Wróciliśmy ze względu na sypiący gesty śnieg. Paulina spała na kanapie przykryta kocem. Po cichutku zaprowadziłem córkę do pokoju, przeczytałem jej bajkę i usnęła po kwadransie. Wróciłem do salonu i powiesiłem rzucona kurtkę marceliny.
Usiadłem obok brunetki i poprawiłem jej głowę. Ostrożnie położyłem ja na moim barku i głaskałem po policzku.
- Tak bardzo cię przepraszam ... - szepnąłem gładząc jej włosy. Patrzyłem katem oka na kobietę, która najprawdopodobniej już straciłem. W głębi duszy bardzo żałuję tego, co powiedziałem zrobiłem , a czego nie zrobiłem i nie wydusiłem z siebie. Chciałbym by przeszłość, która była dla nas okrutna poszła w niepamięć. Lecz to jej po prostu nie możliwe.
Zastanawiam się jak wynagrodzić jej te stracone 3 lata... Bolesne lata... Przez nie straciłem nadzieję na odbudowanie naszego związku...
***
Dziś rozdział nieco krótszy od pozostałych za co przepraszam <3
A koniecznie chciałam go wstawić.
Następny postaram się bardziej rozbudować i w nim was zaskoczyć xd
Życzcie powodzenia :*
Pozdrawiam, Paullien <3
Jak ja bym chciała, żeby byli razem 😍 Mam nadzieję, że się to uda 😏💖
OdpowiedzUsuńRozdział świetny
Czekam na kolejny
Pozdrawiam i weny życzę
Buziak
P.s zapraszam do siebie 💋
No, no. Może Wojtek w końcu się odważy i spróbuje zawalczyć?
OdpowiedzUsuńCzekam na next i zapraszam do mnie ;)