Rozdział 2



Dotarłyśmy na bełchatowskie osiedle. Szybko i sprawnie odszukałyśmy mieszkanie Włodarczyka. Zabrałyśmy bagaże i udałyśmy się do windy.

- Jesteś gotowa? - zapytałam przestraszoną córkę.
- Yhy - przytaknęła i uśmiechnęła się do mnie. - Zapukasz? - zasugerowała mi brunetka, gdy znajdowałyśmy się na właściwej klatce schodowej.
- Wedle twojego rozkazu. - zażartowałam chwytając córkę za rękę. Spojrzałam na nią i pogłaskałam po głowie. Potem zapukałam do dębowych drzwi.

- Cześć! - przywitał nas 29-latek ubrany w czarne przetarte dżinsy i białą koszulkę. Ależ on przystojny! - pomyślałam. Jego kasztanowe włosy opadały na wysokie czoło. Na twarzy pojawił się ogromny uśmiech, a oczy zeszkliły mu się, kiedy otulił wzrokiem Marcelinę. Potem spojrzał na mnie z wrogością i nienawiścią. Przestraszyłam się. Widziałam w myślach, jak planuje się na mnie rzucić z pięściami. Opętał mnie strach i lęk. Nie spodziewałam się takiej reakcji z jego strony.
Marcelina stała zdezorientowana nieśmiale uśmiechając się w moją stronę.
- Mamo ... - zacisnęła moją dłoń i szepnęła, po czym  spojrzała na Wojtka, który przykucnął przy nas.
- Witaj córeczko. - pogłaskał ją po policzku i ucałował jej czoło. Marcelina oderwała się ode mnie i rzuciła się ojcu w ramiona. Łzy spływały mu po policzku.
- Tęskniłam. - wyszeptała Misia.
Patrzyłam na nich i ocierałam swoje łzy. Wszyscy płakaliśmy. Spodziewałam się takiej sytuacji. Bo co może czuć stęskniony tata? Nienawiść? Obojętność? Nawet przez myśl mu to nie przeszło.
Odwrócił się na pięcie trzymając na rękach Marcelinę i zaprosił mnie do salonu. Ucałował małą i posadził na kanapie.
- Jak bardzo tęskniłaś? - poczochrał ją po czuprynie.
- O tak! - mocno pocałowała go w policzek i szepnęła Kocham Cię! Wojtek uśmiechnął się i musnął opuszkiem kciuka nosek córki.
Stałam patrząc się na nich z zazdrością i  smutkiem. Chciałabym z nimi dzielić się radością.
- To dla Ciebie. - wręczył trzylatce ogromny prezent jakim były puzzle z wizerunkiem Misia Uszatka. Ucieszona brunetka rozpakowała pudełko dziękując przy tym ojcu. Porozrzucała elementy układanki i zaczęła je dopasowywać.

Wojtek podszedł do blatu kuchennego, przy którym opierałam się. Mierzyłam wzrokiem jego każdy ruch. Chwycił za szklankę i nalał soku, po czym wręczył ją bawiącej się córce.
- Chciałabyś coś zjeść? Może naleśniki z owocami? - zaproponował.
- Jadłyśmy na mieście. - rzuciłam. Wrócił do aneksu kuchennego i podparł się o mebel. Zamilczał. Oboje patrzyliśmy na naszą córkę. Śledziłam jej każdą czynność nad układanką. Od czasu do czasu spoglądałam na poważną minę Wojtka. Próbowałam odczytać jego myśli, ale nie potrafiłam. Chciałam zacząć rozmowę. Coś się we mnie blokowało. Nie mogłam wypowiedzieć żadnego słowa. Jednocześnie bałam się jego wzroku.
Czując jak zamierza odwzajemnić spojrzenie, odwróciłam głowę. Zawahał się. Patrzył przed siebie i lekko uśmiechał do Marceliny.

*** 
Hej! :) Misja Rozdział 2. wykonana! 
Zdaję sobie z tego sprawę, że rozdziały są krótkie, ale gdybym pisała dłuższe wydawałyby się nudne i napisane z przymusu. Przepraszam za to :) Dziękuję, że jesteście ze mną i czytacie moje wpisy :)


Pozdrawiam, Paullien <3 

2 komentarze:

  1. super rozdział ;) jestem ciekawa jak poradzą sobie w tej nowej sytuacji Włodarczyk i Paulina. Ona go kocha a z drugiej strony nienawidzi , on chce nadrobić stracony czas z córką . To bedzie ciężki czas dla nich , mam nadzieje że zapomna o przeszłości i naprawią wszystko i beda życ jak prawdziwa rodzina. czekam na kolejny.Pozdrawiam :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za komentarz <3 Również pozdrawiam :)

      Usuń

Lydia Land of Grafic