Minął tydzień od tamtych zdarzeń. Spędzałam z Michałem każdą wolną chwilę. Marcelina zaprzyjaźniła się z nim bardziej, niż się tego spodziewałam.
Czwartkowe popołudnie spędziliśmy w radomskiej hali na meczu z udziałem Bełchatowa. Mecz zakończył się wynikiem 3:1 dla gości. Po spotkaniu tradycyjnie podeszłam z córką do barierek i przywitałam się z Wojtkiem. Michał nie poszedł z nami. Wyszedł z hali tuż po tym, jak minął się z Włodarczykiem przy moim boku. Nie chciał wzbudzać jakichkolwiek podejrzeń i wszczynać plotek.
- Tata! - Marcelina pobiegła w stronę kapitana SKRY.
- Hej Kruszynko! - złapał ją w biegu i uściskał. Cały czas powtarzał, że tęsknił za 'swoją księżniczką'. Po chwili dziennikarz zaprosił siatkarza do wspólnego wywiadu. Ten zgodził się i poszedł razem z Marceliną na rękach udzielać rozmowy.
Czekając aż wrócą przywitałam się z dobrze mi znanym Tomkiem - fizjoterapeutą Bełchatowian.
- Miło Cię widzieć! - przytulił mnie na przywitanie.
- Ciebie też! - uśmiechnęłam się. - Świetnie wyglądasz! - skomplementowałam przyjaciela.
- A dziękuję! - poklepał się po brzuchu i zaśmialiśmy się oboje. Rozmawialiśmy przez kilka chwil, aż do momentu, gdy jeden z przyjmujących zawołał go.
- Wpadniecie do nas wieczorem? - Wojtek przyszedł z Marceliną. Do NAS - czyli nadal jest z tą blondi.
- Nie ... nie będziemy mieli czasu. - specjalnie użyłam takiej formy czasownika '' mieLI''. - A poza tym musimy już jechać do stolicy.
- Okej. - uśmiechnął się lekko. Przykucnął i pożegnał się z córką.
Wyszłyśmy szybko z hali, przepychając się przez tłum. Sprawnie odszukałyśmy samochód na parkingu, gdzie czekał już Michał. Poprosiłam Miśkę, by wsiadła do auta i zapięła pasy.
- Kochanie... - podeszłam do chłopaka, który stał oparty o maskę samochodu i miał poważna minę. Objęłam go pasie i pocałowałam w szyję. On głęboko odetchnął i oderwał się od auta. Otworzył mi drzwi i za jego prośbą wsiadłam. Później dołączył do nas i zapalił silnik. Z trudem wyjechaliśmy z parkingu na główną ulicę.
Wracaliśmy listopadową nocą do Warszawy. Przez cały czas jechaliśmy w ciszy.
- Obraziłeś się? - zapytałam niepewnie.
- Nie. - chrząknął cicho.
- To dlaczego nic nie mówisz? Odkąd wyszedłeś z hali, stałeś się jakiś ... dziwny.
- Ja? Dziwny, nie. - odparł z spokojem.
- Michał! - krzyknęłam na niego, tak by nie obudzić Marcelinki. - Powiedz o co chodzi.
- O niego! O tego Wojtka! - spojrzał na mnie srogim wzrokiem. - Wyszedłem z hali, bo nie mogłem znieść tego widoku. Ty, On i Miśka. Wkurza mnie to. - rzucił.
- Przecież to jej ojciec. - starałam się uspokoić siatkarza.
- Nie tłumacz się. - krzyknął na mnie tak, że się przestraszyłam. Zaczęłam płakać, nie wiedząc dlaczego. Po co on tak się złości? Co ja zrobiłam?
Szlochałam w ciszy starając nie spoglądać na Michała.
Po dwugodzinnej podróży wróciliśmy do domu. Pomógł mi wnieść śpiącą Misię do mieszkania.
- Zostaniesz? Proszę. - złapałam go za ramię, gdy wyszedł z pokoju małej i kierował się w stronę drzwi wyjściowych. - Przepraszam za wszystko. - objęłam jego szyję. On przytulił mnie i objął w pasie.
- To ja przepraszam. Nie powinienem tak reagować... - ucałował mnie w czoło. - Zachowałem się jak gówniarz...
- To prawda. - uśmiechnęłam się, by spowodować to samo u niego.
- Tak to jest, gdy masz starszą dziewczynę. - westchnął.
- A to problem? - zdziwiłam się - Nie widać, że jesteś młodszy. - Michał przytulił mnie do siebie i zaśmiał się.
- A ty doświadczona. - pocałował mnie w policzek.
- O co Ci chodzi? - oderwałam się od niego.
- O nic, kochanie. - ucałował moje czoło. Przez dłuższą chwilę zastanawiałam się o co mu chodzi. Po chwili namysłu dodałam.
- Ejj, coś Ty! - uderzyłam go lekko w biceps.
- Ała! - jęknął głośno.
- Kocham Cię Kaleko. - pocałowałam go czule w usta.
- Klusko ... - odpowiedział mi przerywając pocałunek.
- Grabisz sobie... - rzekłam z udawanym rozdrażnieniem. - Obiecujesz mi coś? - zapytałam chłopaka. Głaskałam jego policzek i uśmiechałam się.
- Zależy co. - odpowiedział i poruszył zabawnie brwiami.
- Obiecaj mi, że będziesz mnie kochał i zawsze był przy mnie. - po moich słowach rzekł ciche 'Obiecuję' i wtulił twarz w moje włosy.
Czekając aż wrócą przywitałam się z dobrze mi znanym Tomkiem - fizjoterapeutą Bełchatowian.
- Miło Cię widzieć! - przytulił mnie na przywitanie.
- Ciebie też! - uśmiechnęłam się. - Świetnie wyglądasz! - skomplementowałam przyjaciela.
- A dziękuję! - poklepał się po brzuchu i zaśmialiśmy się oboje. Rozmawialiśmy przez kilka chwil, aż do momentu, gdy jeden z przyjmujących zawołał go.
- Wpadniecie do nas wieczorem? - Wojtek przyszedł z Marceliną. Do NAS - czyli nadal jest z tą blondi.
- Nie ... nie będziemy mieli czasu. - specjalnie użyłam takiej formy czasownika '' mieLI''. - A poza tym musimy już jechać do stolicy.
- Okej. - uśmiechnął się lekko. Przykucnął i pożegnał się z córką.
Wyszłyśmy szybko z hali, przepychając się przez tłum. Sprawnie odszukałyśmy samochód na parkingu, gdzie czekał już Michał. Poprosiłam Miśkę, by wsiadła do auta i zapięła pasy.
- Kochanie... - podeszłam do chłopaka, który stał oparty o maskę samochodu i miał poważna minę. Objęłam go pasie i pocałowałam w szyję. On głęboko odetchnął i oderwał się od auta. Otworzył mi drzwi i za jego prośbą wsiadłam. Później dołączył do nas i zapalił silnik. Z trudem wyjechaliśmy z parkingu na główną ulicę.
Wracaliśmy listopadową nocą do Warszawy. Przez cały czas jechaliśmy w ciszy.
- Obraziłeś się? - zapytałam niepewnie.
- Nie. - chrząknął cicho.
- To dlaczego nic nie mówisz? Odkąd wyszedłeś z hali, stałeś się jakiś ... dziwny.
- Ja? Dziwny, nie. - odparł z spokojem.
- Michał! - krzyknęłam na niego, tak by nie obudzić Marcelinki. - Powiedz o co chodzi.
- O niego! O tego Wojtka! - spojrzał na mnie srogim wzrokiem. - Wyszedłem z hali, bo nie mogłem znieść tego widoku. Ty, On i Miśka. Wkurza mnie to. - rzucił.
- Przecież to jej ojciec. - starałam się uspokoić siatkarza.
- Nie tłumacz się. - krzyknął na mnie tak, że się przestraszyłam. Zaczęłam płakać, nie wiedząc dlaczego. Po co on tak się złości? Co ja zrobiłam?
Szlochałam w ciszy starając nie spoglądać na Michała.
Po dwugodzinnej podróży wróciliśmy do domu. Pomógł mi wnieść śpiącą Misię do mieszkania.
- Zostaniesz? Proszę. - złapałam go za ramię, gdy wyszedł z pokoju małej i kierował się w stronę drzwi wyjściowych. - Przepraszam za wszystko. - objęłam jego szyję. On przytulił mnie i objął w pasie.
- To ja przepraszam. Nie powinienem tak reagować... - ucałował mnie w czoło. - Zachowałem się jak gówniarz...
- To prawda. - uśmiechnęłam się, by spowodować to samo u niego.
- Tak to jest, gdy masz starszą dziewczynę. - westchnął.
- A to problem? - zdziwiłam się - Nie widać, że jesteś młodszy. - Michał przytulił mnie do siebie i zaśmiał się.
- A ty doświadczona. - pocałował mnie w policzek.
- O co Ci chodzi? - oderwałam się od niego.
- O nic, kochanie. - ucałował moje czoło. Przez dłuższą chwilę zastanawiałam się o co mu chodzi. Po chwili namysłu dodałam.
- Ejj, coś Ty! - uderzyłam go lekko w biceps.
- Ała! - jęknął głośno.
- Kocham Cię Kaleko. - pocałowałam go czule w usta.
- Klusko ... - odpowiedział mi przerywając pocałunek.
- Grabisz sobie... - rzekłam z udawanym rozdrażnieniem. - Obiecujesz mi coś? - zapytałam chłopaka. Głaskałam jego policzek i uśmiechałam się.
- Zależy co. - odpowiedział i poruszył zabawnie brwiami.
- Obiecaj mi, że będziesz mnie kochał i zawsze był przy mnie. - po moich słowach rzekł ciche 'Obiecuję' i wtulił twarz w moje włosy.
Noc spędziliśmy u mnie. Od razu zasnęłam, gdy wtuliłam się w mojego mojego mężczyznę. Nad ranem obudziła nas Marcelinka, która wpadła do sypialni i wskoczyła na pościel. Przywitała się i zapytała o obecność Michała. Oczywiście, nie miała nic przeciwko.
- To wujek będzie z nami już mieszkał? - zapytała kręcąc się.
- Nie, coś Ty. - Michał pokręcił głową i uśmiechnął.
- Ale jeśli zechce ... - puściłam mu oczko. On pocałował mnie w policzek.
- Wstajemy! - oznajmiłam, gdy Marcelinka bawiła się z Miśkiem w łapki.
W trójkę udaliśmy się do kuchni i przygotowaliśmy wspólnie śniadanie. Przez cały czas moja córka bawiła się i zagadywała siatkarza, który potem łapał ją i podrzucał a ta śmiała się.
Po posiłku, z moją prośbą Michał zawiózł małą do przedszkola. W tym czasie posprzątałam praktycznie całe mieszkanie, zaczynając od zagruzowanej kuchni kończąc na pościeli w sypialni.
- Jestem! - chłopak wpadł do mieszkania z reklamówką zakupów. Postawił je na stole i przywitał się ze mną. - Tęskniłaś? - zapytał i wpoił się w moje usta.
- Bardzo! - objęłam jego szyję.
- To co dzisiaj robimy? - podniósł zabawnie brwi.
- Na pewno nie to. - oderwałam się z objęć siatkarza i udałam do łazienki. Rzuciłam szybkie 'dzisiaj pracuję' i weszłam do pomieszczenia. Wykąpałam się, po czym wysuszyłam włosy i dla odmiany wyprostowałam je. Zrobiłam także lekki makijaż i w ręczniku wyszłam w kierunku garderoby, by się najzwyczajniej ubrać. Michał od razu podszedł do mnie i pocałował w gołe ramie zmierzając ku obojczykowi.
- Ej ej! - uciekłam i posłałam mu buziaka. Wybrałam czarne dżinsy i luźną biała koszulę w czerwone usta, którą wpuściłam w spodnie.
- Wyglądasz całuśnie! - chłopak skomplementował ,mnie, gdy pojawiłam się w jego otoczeniu. Podeszłam do niego żwawym krokiem i ucałowałam.
- Ty też, w tej piżamce. - poklepałam go po tyłku. On zrobił maślane oczy i przytulił się do mnie. Staliśmy wtuleni w siebie szepcąc miłe słówka i uśmiechaliśmy do siebie. Po chwili spojrzałam na zegar i oznajmiłam siatkarzowi, że muszę wychodzić do pracy, na co posmutniał. Pogłaskałam go po policzku i skradłam buziaka.
Zabrałam z komody torebkę i wszystkie potrzebne dokumenty i założył buty. Podniosłam się a Michał czekał z rozłożonym dla mnie płaszczem, Wbiłam się w niego i ponownie przytuliłam smutnego z powodu mojego wyjścia chłopaka.
- Odbiorę Miśkę. - oznajmił i uśmiechem.
- Byłabym wdzięczna. - ucałowałam go.
- Ale ... - złapał mnie za ręce - Wieczór spędzimy razem. - uśmiechnął się. Przytaknęłam uradowana i wyszłam do mojej kochanej pracy.
*
Hej :) Na początku, chciałabym podziękować za 4 000 wyświetleń <3
Jesteście wielcy :*
Przepraszam, że czekaliście na nowy rozdział 2 tygodnie, ale sprawy przybrały tempa - szkoła :D
Mam nadzieję, że nie zapomnieliście o mnie Moi Czytelnicy <3
Prawdopodobnie kolejny rozdział również w takim samym odstępie czasowym (2 tygodnie) :D
Nie zabijajcie mnie <3
PS: Mała prośba: jeśli znacie jakieś odpowiadania z udziałem skoczków narciarskich, to proszę o podesłanie ich w komentarzu :) Mogą być w trakcie lub zakończone :)
Z góry dziękuje <3
Pozdrawiam, Paullien <3
Taka miła niespodzianka z rana, w końcu mam co przeczytać💖
OdpowiedzUsuńTradycyjnie rozdział świetny, czekam na kolejny
Pozdrawiam i weny życzę
Buziak 💖
Magdzinska_volley💕
Miło czytać takie komentarze ❤
UsuńDziękuję i również życzę weny ❤