Milczeliśmy leżąc wtuleni w siebie i słuchając na zmianę swoich oddechów. Michał objął mnie ramieniem i czule całował w czoło. Cały czas myślałam, czy żałuję tej nocy. Przyznam, że ... NIE!
Uśmiechnęłam się do mężczyzny i wtopiłam się w jego usta. On uśmiechnął się i połaskotał moje ramię.
- Masz ładne oczy. - skomplementował mnie.
- Teraz to walnąłeś! - zaśmiałam się arogancko.
- Jak Tobą o łóżko! - wyszczerzył się.
- Hahaha! Ale przyznaj, było... Ok? - zapytałam niepewnie.
- Tak, Ok. - przytaknął sarkastycznie.
- Ej, tylko ja mogę mówić w ten sposób. - trąciłam jego ramię.
On uśmiechnął się i oparł swoje czoło o moje. Dłonią objęłam jego szyję. Nie wiedziałam co powiedzieć, więc odetchnęłam głęboko. Leżeliśmy przez kilka długich chwil w ciszy.
- Spędźmy razem dzień! Ja, Ty i Marcelinka. - zaproponował.
- Nie mogę. Chciałabym. Mam pracę, a ty trening. Musisz się przygotować na mecz. - odmówiłam. - Trzeba skopać Zaksiakom tyłki. - uśmiechnęłam się.
- Haha. - pocałował mnie w czoło. - Chyba nie zostałaś poinformowana. Nie gram jutro. - spuścił wzrok.
- Problemy z kolanem? - przestraszyłam się. To już prawdopodobnie drugi raz w tym sezonie - 2 tygodniowa przerwa.
- Niestety... - opowiedział mi o rozmowie z lekarzem prowadzącym.
- W takim razie. Czeka Cię opieka nad małą. - pocieszyłam go (chyba xd). - Zajmiesz się nią? - oparłam się ramieniem o poduszkę. Patrzyłam na uradowaną minę Michała, która po chwili przytaknęła zgadzając się na moją prośbę.
- Dziękuję! - ucałowałam go w policzek.
Po chwili wstałam ubrana w męski T-shirt.
- Ładna sukienka, tylko co ja mam założyć? - przegryzł wargę.
- Lepiej ci bez. - puściłam mu oczko.
- Bez ubrań? - zmarszczył czoło.
- Też. - zawstydziłam się i rzuciłam mu jego spodnie, które przeszkadzały mi dojście do drzwi. - Za 10 minut w kuchni! - rzuciłam.
Skierowałam się do łazienki by wziąć kąpiel. Potem zakręciłam włosy na lokówkę i zrobiłam lekki makijaż. Założyłam czarne dżinsy i wpuściłam w spodnie burgundową koszulę.
- Oddaję! - wręczyłam szary podkoszulek wychodzącemu z sypialni chłopakowi. - Ubierz się, bo zmarzniesz. - puściłam mu oczko. Ten krótkimi krokami podbiegł do mnie i gwałtownie objął mnie w pasie. Położył swoje dłonie na moich biodrach i zakołysał nimi.
- Marcelina jeszcze śpi... - oznajmił mi tuląc się do mnie.
- To zaraz wstanie. - odlepiłam się od wysokiego mężczyzny i łapiąc go za rękę zaprowadziłam do łazienki.
- Włala! - wskazałam mu drzwi pomieszczenia, do którego zaraz wszedł Michał.
Cichutko weszłam do pokoju córeczki i usiadłam na brzeg jej łóżka. Uśmiechałam się w jej stronę i głaskałam jej włosy. Patrzyłam ze łzami w oczach na moje największe szczęście. Po chwili do pokoju zapukał siatkarz.
- Wchodź! - szepnęłam takim tonem, by usłyszał.
- Jak słodko śpi. - przykucnął obok mnie przytrzymując się moich kolan. - Chciałbym mieć takiego dzieciaczka. - spojrzał najpierw na małą a później na mnie. Zrobiłam bardzo zdziwiona minę. Otworzyłam delikatnie usta i gapiłam się na jego szeroki uśmiech. Jego mina szybko zrobiła się poważna i wzrokiem pytał mnie o coś. Nie byłam w stanie odczytać nawet o co. Dotknął mojego brzucha i oderwał szybko rękę.
- Przestań głupku! - starałam się go uspokoić. - Biorę tabletki. - wyszeptałam. Na jego mimice spostrzegłam wielką ulgę. Zatopił twarz w dłoniach i śmiał się cicho. - Przestań, obudzisz mi córkę! - trąciłam jego ramię. Oparł się o moje kolana i oboje patrzyliśmy na Marcelinę.
- Chodź, zjemy coś! - wstał i podał mi rękę. Ucałowałam córkę i poszłam razem z nim.
- Co ty tu masz? - oparł się o lodówkę i zastanawiał co z niej wyjąć. - Może zjemy kanapki z sałatą, twarogiem i ... o i z pomidorem? - zaproponował wyciągając wszystkie potrzebne produkty. Położył je na blat i wspólnie przygotowaliśmy posiłek.
- Pozmywasz? - odłożyłam talerz i wzięłam łyk kawy.
- Pewnie! - machnął ręką. - Może jeszcze umyję okna i wypastuję podłogę. Nie ma sprawy. - droczył się ze mną.
- W wolnej chwili, czemu nie! - uśmiechnęłam się. - A i obiad możesz też zrobić. - zaproponowałam.
- Ta jasne, zrób ze mnie kurę domową. - parsknął śmiechem. Wstałam i objęłam jego szyję. On ciągle przytakiwał i udawał obrażonego.
- Michałku, proszę! - błagałam 24-latka. Dałam mu buziaka w policzek a on odwzajemnił się tym samym.
- Będę już leciała. Nie chcę się spóźnić. - oznajmiłam mu. Wzięłam kurtkę i założyłam buty. Michał oparł się o szafę z lustrem i założył ręce na piersi.
- Kiedy będziesz? Bo nie wiem, o której mam ziemniaki wstawić. - uśmiechnął się.
- Dam Ci znać, ale pewnie po 16 powinnam już być. - objęłam go w pasie. - Nie bądź już taki naburmuszony. O co chodzi? - pogłaskałam jego policzek.
- O nic. Lepiej idź, bo Cie wyleją. - pocałował mnie po czym pomachałam mu i wyszłam z mieszkania.
Wróciłam po godzinie 15, dzięki odwołanej wizycie. Wchodząc do klatki schodowej spotkałam listonosza, który wręczył mi kilka listów w tym reklam. Wyrzuciłam je natychmiast nie zważając na to, co na nich się znajduje. Weszłam do mieszkania i zamknęłam drzwi.
- Hej! Wróciłam! - przywitałam się zdejmując kurtkę i buty. Położyłam klucze i torebkę na komodę.
- Cześć! - Michał z Marceliną na rękach objęli mnie. Dałam też im buziaki. - Zaraz będzie obiad.
- A co zrobiliście? -
- Spaghetti! Wujek jednak umie gotować! - uśmiechnęła się przyjacielsko do siatkarza. Ten puścił jej oczko.
- Pobawisz się w pokoju? - zwrócił się do 3 latki. Ta przytaknęła i pomaszerowała do pokoju zabierając kilka zabawek.
- Musimy porozmawiać. - objął mnie poważnym spojrzeniem.
- O czym? - zdziwiłam się na jego prośbę.
- O tym. - podszedł do kosza i wyciągnął z niego butelkę po winie. - Co to jest? - spojrzał zimnym wzrokiem.
- Wino? - wskazałam ręką na przedmiot.
- Wiem, ale co to tu robi? A i takie samo znalazłem pod łóżkiem. - patrzył na mnie srogim wzrokiem. Ewidentnie uważał mnie za początkującą alkoholiczkę. - Chcesz coś wyjaśnić? Masz jakiś problem?
- To nie Twoja sprawa! - głośno wyznałam i zabrałam mu butelkę. Teraz to ja się wkurzyłam. - I nie grzeb w cudzych rzeczach! - rzuciłam oschle.
- Mam prawo! - złapał mnie na nadgarstek.
- Jakie do cholery prawo? Kim ty jesteś? - wykrzyczałam.
- Właśnie! Kim ja jestem dla Ciebie? Kochankiem? - jego rozwścieczona mina nie wróżyła nic dobrego. Wiedziałam, że jego złość osiągnęła stopień hard level.
- Nie jesteś! - zamilkłam i spuściłam wzrok. Cała swoją złość, siatkarz wyładował na butelce po winie. Strącił ja z moich rąk.
- Przestań! Zachowujesz się jak ... - przestałam, gdy poczułam jego wzrok na sobie.
- Jak kto? Może Wojtek? - podniósł moją brodę.
- Nie, Michał. - złapałam go za skrawek koszulki, gdy próbował się oddalić. - To nie tak. Nie porównuję Cie do niego. Nie pomyślałabym nawet o tym. Jesteś inny. Wiem i czuję to. Tylko przy Tobie mogę czuć się kochana i bezpieczna. - wyznałam szczerze ze łzami w oczach. - Proszę, nie wychodź. - chłopak skierował się do wyjścia. Szybko zareagowałam i podbiegłam do drzwi by zablokować mu drogę.
- Pauliś... - podparł ręce o biodra. Objęłam go wtulając się w jego sylwetkę.
- Zależy mi na Tobie. - powiedziałam cicho a on pocałował mnie czule w czoło.
- Kocham Cię. - szepnął mi do ucha.
- Ja Ciebie też. - odpowiedziałam.
*
Tydzień temu pisałam, że rozdział pojawi się prawdopodobnie dzisiaj i jest. Przepraszam, że taki krótki :D
Zadanie wykonane :)
Miłej niedzieli :)
Pozdrawiam, Paullien <3
Cudo! Po prostu cudo ! W głębi duszy coś mi mówi, że powinna być z Włodarczykiem, ale Michał jest taki kochany. Naprawdę świetna z nich para *-*
OdpowiedzUsuńTak więc, rozdział świetny (często się powtarzam)
Czekam na kolejny
Pozdrawiam i weny życzę 😘