Rozdział 6



Wydarzenia ostatnich dni były pełne szalonych emocji. Aby odreagować, postanowiłam spędzić najbliższy weekend z najbliższymi. Planowałam wyjechać w rodzinne strony w celu odwiedzenia rodziców i przyjaciółki. Tego pierwszego spotkania bałam się najbardziej. Z rodziną nie widziałam się od ponad roku. Nie miałam pewności czy chcieliby mnie przyjąć. 

Do wyjazdu zostało 3 dni. Czas ten biegł nieubłaganie wolno. Wychodząc z mieszkania spotkałyśmy na klatce schodowej sąsiada, który zbiegał ze schodów.
- Spóźniony? - zapytałam zamykając drzwi na klucz.
- Niestety. - zatrzymał się na chwilę i poprawił wiszącą na ramieniu torbę treningową.
- Czy Twoja propozycja  wspólnego obiadu jest nadal aktualna? - zapytałam nieśmiale. Popatrzył na nas i uśmiechnął się szeroko. 
- Pewnie. Zapraszam Was obie. 
- Dziękujemy. - zwróciłam wzrok na Marcelinkę, która uśmiechała się do siatkarza. - Tym razem skorzystamy. 
- Świetnie. Tylko podaj mi swój numer. - zaśmiała się podając swojego smartfona. Sprawnie wpisałam 9-cyfrową liczbę i zwróciłam rzecz. 
- Będziemy w kontakcie. - powiedzieliśmy oboje. - Pa. - pożegnaliśmy się i rozeszliśmy. Michał pognał schodami a ja z córką windą. I jak tu zrozumieć facetów? Skoro miał windę pod nosem, wybrał schody. Poranny trening nóg, czy co? Uśmiechnęłam się pod nosem i wsiadłyśmy do windy. 

Po godzinie 14 czekałam z Marceliną w umówionym miejscu. Po 7 minutach zjawił się Michał. Szybko nas odnalazł i przysiadł się. 
- Przepraszam na spóźnienie. Trening się przedłużył i tak jakoś wyszło... zdjął kurtkę i usiadł. 
- Nic nie szkodzi. Nie czekałyśmy zbyt długo. nie zamówiliśmy jeszcze nic, spokojnie. - 
- Uff! - odetchnął uśmiechając się do nas. Wtedy przyszedł kelner i podał nam kartę Menu. Wspólnie wybraliśmy danie i oczekując na nie rozmawialiśmy. Marcelina od czasu do czasu przysłuchiwała się nam i przyglądała. 
- A dlaczego właśnie Ciebie poprosił o pomoc? - zapytał ciekawsko. 
- Polecił mnie mój szef. Jest przyjacielem Bednaruka. Zaproponował współpracę to się zgodziłam. 
- Musisz być naprawdę zdolna. To jest wymagający facet. Coś okropnego... - uśmiechnęliśmy się oboje i podparłam ręką brodę. Po chwili kelner przyniósł nasze zamówienie. Podczas posiłku kontynuowaliśmy naszą rozmowę włączając w nią także Marcelinę. Śmialiśmy się w najlepsze. 
- Pycha! - zachwycałam się nad idealnie przygotowaną kaczką. 
- Najlepsza kaczka jaką jadłem. No, zaraz po tej z przepisu mojej mamy. - Michał uśmiechnął się. 

Po skończonym posiłku uregulowaliśmy rachunek i udaliśmy się do wyjścia.  Pożegnałyśmy się z towarzyszem, po czym zaproponował mi kawę w dniu jutrzejszym. Zgodziłam się ze względu na jego towarzystwo i poczucie humoru. 

Resztę dnia spędziłam z córką na zakupach w galerii. Ależ zaszalałyśmy! Ledwo byłam w stanie zapakować kilka toreb do samochodu, a co dopiero biegać z nimi po centru handlowym. Aby zakończyć nasze udana środę pozwoliłyśmy sobie na małe ciastko i ciepłe kakao.  

- Słuchasz? - przerwałam czytanie bajki i połowie zdania. Marcelina przytaknęła. Tuliła się do mnie patrząc niebieskimi oczami. 
- A tata? - wtrąciła, gdy dokończyłam zdanie. 
- Tęsknisz za nim?
- A Ty nie? - spojrzała na mnie zeszklonymi oczami. 
- Chodź tu do mnie. - objęłam jej głowę. - Ja też. - ucałowałam czoło małej istotki.Gdy zasnęła przykryłam ją kołderką i udałam się do swojej sypialni. Chwyciłam za książkę i przebrnęłam przez kilka rozdziałów ''Dziewczyny z pociągu'' dopóki nie zasnęłam.

Obudził mnie krzyk Marceliny nad moim uchem. Półprzytomna objęłam córkę ramieniem i ucałowałam.
- Dzień dobry! - szepnęła.
- Dzień dobry Księżniczko! - połaskotałam ją po brzuszku.
- Mogę dzisiaj nie iść do przedszkola? Proszę. - złożyła ręce do modlitwy i zatrzepotała rzęsami.
- A kto się tobą zajmie kiedy będę w pracy? - położyłam moją głowę na jej ramie.
- Wujek Michał. - krzyknęła uradowana podnosząc ręce do góry.
- Wujek? - zapytałam marszcząc brwi.
- Wujek Michał. - powtórzyła.
- Michał na trening. Dlaczego nazywasz go wujkiem? - przeczesałam jej włosy. - A poza tym, nie zostawiłabym cię z nim. - dodałam wstając z łóżka po czym pociągnęłam trzylatkę za nogi.
- Mama! - krzyknęła i z całej siły zaczęła przebierać nogami. - Michał jest fajny. Lubię go. Ma taką fajną brodę. - pogłaskała się po brodzie.
- Dosyć tych głupotek. Chodź robaczku. - wzięłam ją na ręce. Szybko i sprawnie uwinęłyśmy się w garderobie i przygotowałyśmy posiłek w kuchni.

W pracy czekała na mnie miła niespodzianka. Sekretarka poprosiła mnie do siebie by wręczyć mi bukiet róż.
- Od cichego wielbiciela? - zapytała z ciekawością blondynka.
- Zapomniałem o czymś? Masz urodziny? - wtrącił się przechodzący obok przyjaciel - Franek.
- Nie, mamy październik, a nie styczeń. Nie mam urodzin. - odpowiedziałam.
- Tak bez okazji? - zapytał Franek.
- Gdybym ja takie dostała od Krzyśka (chłopaka) ... - rozmarzyła się Asia. - A właśnie, od kogo je masz? - dodała.
- Od... - szukałam wzrokiem jakiejkolwiek karteczki. - Nie wiem. Nie ma tu liściku, nic.
- Może ktoś się pomylił. - zażartował kolega.
- Ależ ty zabawny. - posłałam mu sarkastyczny uśmieszek.
- I zazdrosny. -  zasugerowała blondynka.
- Dziękuję wam bardzo za opinię. - przerwałam ich ostrą wymianę spojrzeń.
- Pacjenci czekają romantyczko. - przyjaciel wręczył mi plik kart pacjentów i wskazał drogę do gabinetu.
- Idę. Mogłabyś wstawić te piękne kwiaty w wazonu? -  poprosiłam dziewczynę.
- Oczywiście. - posłała mi buziaka i wzięła ode mnie bukiet. Zadowolona z prezentu od tajemniczego nadawcy udałam się do gabinetu.

- Zapomniałabyś! - zawołała Aśka, gdy zbliżałam się do wyjścia.
- Dzięki. - wróciłam po torebkę. - Gdzie ja mam głowę! - uśmiechnęłam się szeroko.
- Jest dopiero 10, gdzie tak pędzisz? Umówiłaś się? Lunch z gościem od kwiatów? Randka? Mów! - blondynka zasypała mnie pytaniami.
- Kawa z kolegą. Lecę! - odpowiedziałam z radością.
- A jednak randka! - 24-latka zatrzepotała rzęsami i pomachała mi.
Zatrzymałam się przed kliniką, by napisać SMS-a do Michała. Chciałam się upewnić, czy pamięta o spotkaniu.  

Do: Michał
Treść: Hej :) Pamiętasz o kawie? Czekam u umówionym miejscu. 


Nie musiałam długo czekać na odpowiedź. 


Od: Michał
Treść: Heloł :) Jak mógłbym zapomnieć? Za 10 minut będę. Pozdro :D


Śmiałam się do telefonu jak głupia. On i jego poczucie humoru. Uwielbiałam tego gościa. 
W drodze do kawiarenki zastanawiałam się od kogo mogłyby być róże. Od Wojtka? Wiedział, że je lubię, ale chyba nie miał powodu by je wysyłać. Po chwili namysłu, doszłam do wniosku, że nadawcą mógłby być Michał - mógł w ten sposób przypomnieć o naszym spotkaniu. Miałam mętlik w głowie. 

- Dziękuję jeszcze raz za zaproszenie. - powiedziałam gdy wyszliśmy z kawiarenki po skończonym spotkaniu. 
- Nie ma sprawy. To ja dziękuję tobie. Poprawiłaś mi humor. - odpowiedział. 
- Raczej ty mi. Nie jestem specem od rozweselania kogoś, oprócz córki. Bardziej dołuje ludzi. - stwierdziłam. 
- To przez sarkastyczny wyraz twarzy. - podniósł brwi.
- Ej! - uderzyłam go w tors. - Masz rację. - dodałam krzyżując ręce na piersi. Patrzyłam na jego twarz, która szczerzyła się do mnie jak do sera. 
- Wiesz gdzie pracuję? - zapytałam nieśmiało. 
-  A co? - spojrzał pytająco.
- Nie nic. Tak tylko. - spuściłam wzrok. 
- Jakbym miał Ciebie porwać? - dokończył. Oboje wybuchliśmy śmiechem.
- A masz to planach? 
- Mejbi. Kto wie? - uśmiechnął się. - Odwieźć cię? Wiem, gdzie mieszkasz. 
- Przyjechałam samochodem, dzięki. - zatrzepotałam rzęsami jak głupia. 
Idąc w kierunku samochodu kroku dotrzymywał mi siatkarz. Jak się okazało. zaparkował tuz obok mojego auta. 
- Zrobiłeś to specjalnie. - zasugerowałam z uśmiechem.
- Yyy, nie. - stwierdził po czym uśmiechnął się i przytulił mnie na pożegnanie. 


*
Czy coś sugerujecie przyglądając się relacji Pauli i Michała? Chcecie by coś się zadziało? :D Ja z pewnością coś wymyślę :) 
Oddaję w wasze ręce rozdział 6. 
Życzę miłej niedzieli i udanego tygodnia :) 


Pozdrawiam, Paullien <3 


2 komentarze:

  1. Paulina + Michał + Marcelina = Super Rodzinka :*

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja tam kibicuję Michałowi, Wojtek miał już swoją szansę i delikatnie mówiąc jej nie wykorzystał. Sam jest sobie winien, ale to tylko moje zdanie. Zobaczymy co Ty wymyślisz. Czekam na kolejny i pozdrawiam serdecznie :*

    OdpowiedzUsuń

Lydia Land of Grafic