Epilog




- Dzięki za wieczór. - odpięłam pas i próbowałam wyjść z auta, gdy Wojtek mi to uniemożliwił.
- Co z nami? - usłyszałam.
- Nie ma nas... - szepnęłam i energicznie wyszłam z samochodu. Usłyszałam tylko trzask zamykających się drzwi i szybkie kroki w moją stronę.
Gwałtownie odwróciłam się i zanim powiedziałam cokolwiek i zrobiłam jakikolwiek ruch znalazłam się w objęciach Włodarczyka.
W ułamku sekundy nasze usta spotkały się w namiętnym pocałunku, którego żaden z nas nie miał ochoty przerywać...

- Co ty odpierdalasz?! Powiedziałam ci coś! - opamiętałam się i uderzyłam go w twarz  najsilniej jak tylko mogłam. Gwałtownie odwróciłam się i pobiegłam do klatki schodowej. Wojtek oddalał się z każdym krokiem w stronę auta.  Gdy znalazłam się w mieszkaniu, odetchnęłam z wielką ulgą.
- W końcu zrobiłam to... - szepnęłam do siebie. 

 Miałam dość tego uczucia, jakie mnie otacza, gdy czuję obecność Wojtka przy sobie. Nienawiść, jaką obdarzałam go przez ostatnie lata pozostawiła swój ślad we mnie do dziś. Nie umiem zapanować nad tym uczuciem. To wszystko siedzi we mnie. Nie umiem tego przerodzić w prawdziwe namiętne uczucie jakim jest miłość. Może chwilowo wydawało się, że między nami wraca dobra relacja.

 Czy jednak zależało mi na nim?

 Zdałam sobie sprawę, że muszę koniecznie zakończyć ten rozdział w moim życiu. Zacznę żyć naprawdę, bez duszenia się w takiej chorej relacji z Wojtkiem. 
Bezskutecznie szukałam ukojenia w Michale. Lecz mimo moich i jego starań nie mogłam zapomnieć o siatkarzu i o tym co mi zrobił.

Bije się w serce, że doprowadziłam do pocałunku i do wszystkiego, by Wojtek pomyślał o naszym powrocie do siebie. 

Postanowiłam żyć na nowo. w nowym miejscu dla siebie i dla córki. Z trudem odcinam się od Warszawy, Bełchatowa i stawiam na swoim. Wierzę, że w Bostonie, mieście gdzie chciałam mieszkać od dziecka, spełnię swoje małe marzenie. Okej, ale przecież wraz z wyjazdem do USA nie zostawię tutaj pamięci o tym co wszystko się działo ostatnimi laty. Jestem tego świadoma. 

Chce na długo zapamiętać dobre, miłe chwile, jakie mnie tu spotkały. Wspaniałych przyjaciół na których mogę liczyć i wiele miłych niespodzianek jakie tu zastałam. 
A chwile złe, te  które najbardziej utkwią w pamięci? Nie będę ich rozpamiętywać i doszukiwać się winnych.

 Tak postanowiłam. 


Zawsze tęsknię za ludźmi za którymi nie powinnam
A każdy dla kogo się staram, rani mnie...

*
Witam Was moi drodzy i na początku chciałabym wam wszystkim z osobna  podziękować za bycie razem z moją twórczością i bohaterami. Dziękuje za każdy komentarz i każdy dzień wyczekiwania na nowy rozdział :)

Los bohaterów potoczył się zupełnie tak, jak chciałam. Jestem dumna z siebie, że doprowadziłam bloga do końca. Tak jak planowałam. Może wydawać się wam za wcześnie, że nadszedł koniec tej opowieści. Nie chciałam tego jednak ciągnąć tej przygody. Wybaczcie.

To nie znaczy, że kończę z blogowaniem. Nie, nie, nie!
Zapraszam was na historię z Lucą Vettori i Julie Piazza. Na tym blogu pojawił się pierwszy rozdział i prolog, więc zapoznajcie z nimi i czekajcie na dalsze :) 

Pozdrawiam, dziękuję Wam za wszystko, Paullien <3 

2 komentarze:

  1. Och, sądziłam, że trochę inaczej się to skończy, ale cóż - to Twoja historia i to Ty decydujesz, a mnie nie pozostaje nic innego, jak tylko napisać, że bardzo miło mi się ją czytało. ;)
    Pozdrawiam serdecznie! :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję że byłaś z moją twórczością i mam nadzieję że z nią zostaniesz na dłużej :*
      Pozdrawiam :)

      Usuń

Lydia Land of Grafic